“Depresja to więzienie, w którym znajdują się zarówno więzień, jak i okrutny strażnik.” – Dorothy Rowe

„Otóż raptem nie ma kolorów na świecie. Nie ma. Brak. Kolory przez noc zostały ukradzione. Lub cokolwiek. Może wyprane. Może wyprali ten krajobraz, pejzaż za oknem w pralce automatycznej w nie bardzo tym, co trzeba, proszku.” – Dorota Masłowska

Depresja – choroba czy nie?

Słowo „depresja” jest już coraz częściej używanym pojęciem w społeczeństwie. Choć historia tej choroby sięga zarania naszych dziejów stosunkowo od niedawna mówimy o niej otwarcie i przede wszystkim leczymy. Już Hipokrates („ojciec medycyny” 460-375 p.n.e.) opisywał formy temperamentów/osobowości, w których ujął również tzw. temperament melancholijny, czyli lękowy, dystomiczny (dystomia – złe samopoczucie). Można powiedzieć, że wprowadził jedno z podstawowych pojęć psychopatologii.  

Kolejne rozwinięcia dot. stanów depresyjnych możemy obserwować w średniowieczu. Lekarz Paracelsus (1493-1531) w końcówce swojej epoki opisywał objawy ludzkiego zachowania wynikające w jego ocenie z tzw. obniżenia „spiritus vitae” (duszy życia). W tamtym okresie objawy depresji czy też w ogóle wszelkiego rodzaju choroby psychiczne były uważane za karę za grzechy, wyniki opętania czy też kara od Boga co powodowało obniżenie statusu społecznego osoby chorej do rangi nawet przestępcy lub podczłowieka.

Dużym zwrotem w dziedzinie chorób psychicznych był wiek XVII, kiedy to francuski lekarz Philippe Pinel po raz pierwszy zaczął traktować chorych psychicznie tak jak innych ludzi (prawo do wolności i samostanowienia). Wprowadził nowatorską metodę terapii zajęciowej oraz zaproponował rehabilitację psychologiczną poprzez aktywność m.in. fizyczną. Jest uważany za twórcę nowoczesnej psychiatrii. Kolejnym istotnym momentem rozwoju nauk o chorobach psychicznych był wiek XIX i XX. Emil Kraepelin wprowadziła w tym czasie pojęcie obłędu maniakalno-depresyjnego oraz pomógł w opracowaniu klasyfikacji zaburzeń psychicznych, a Eugen Bleuler pojęcie choroby afektywnej. Natomiast sam termin „depresja” został spopularyzowany na początku XX wieku przez Adolfa Meyera.

Depresja poporodowa, a baby blues.

Słowo „depresja” jest używana w codziennym języku do opisania stanu emocjonalnego zarówno związanego z obniżeniem nastroju spowodowanego jakąś codzienną sytuacją (np. depresyjna pogoda, po kłótni/rozstaniu z przyjacielem/partnerem_ką) jak i głębokiego zaburzenia, które może zagrażać życiu. Z medycznego puntu widzenia depresja (choroba) to zaburzenie nastroju, polegające na trwałej zmianie naszego samopoczucia. Jest to dłuższy okres niż kilkudniowa chandra czy zły humor, który może zdarzyć się każdemu z nas i jest zupełnie normalny. Depresja realnie utrudnia poprawne funkcjonowanie człowieka w wielu strefach codziennego życia, wpływa na relacje międzyludzkie i jest źródłem cierpienia chorego (zarówno psychicznego jak i fizycznego)

Dlaczego o tym piszemy? Ponieważ, często obniżenie nastroju spowodowane hormonalnym koktajlem po porodzie jak i próbą odnalezienia się w nowej rzeczywistości, które dotyczy ok. 80% kobiet po porodzie jest okresem tzw. zespołu „baby blues”. Ważne jest by odróżnić ten stan od depresji poporodowej.

Baby blues cechuje obniżenie nastroju (na poziomie umiarkowanym, czyli niewykraczającym poza przeciętne wahania nastroju człowieka), drażliwość, odczucie przytłuczenia i lęku, nadwrażliwość na bodźce czy obniżona koncentracja i zmęczenie/wyczerpanie. Zwykle pojawia się między 1-14 dniem po porodzie, czyli w momencie największych zmian hormonalnych u kobiety i szacuje się, że może trwać nawet i do końca pierwszego miesiąca połogu (zdążają się dłuższe przypadki jednak rzadko). Co ważne, NIE WYMAGA leczenia psychiatrycznego. Ten wyjątkowy czas dla kobiety wymaga jedynie jej wsparcia, rozmowy, pomocy (w codziennych czynnościach, przy dziecku itd.) oraz zapewnienia odpowiedniego poczucia bezpieczeństwa i komfortu zarówno ze strony najbliższych jak i społeczeństwa ogólnie.

Natomiast depresja poporodowa wymaga już innych działań. Jest to schorzenie, które dotyczy do nawet 20% kobiet po porodzie, jednakże jego wykrywalność jest bardzo niska. Z badań wynika, że aż 50% kobiet chorujących nie zgłasza się do lekarza. Istotny jest tutaj również fakt, że depresja poporodowa nie zawsze wiąże się tylko z okresem po porodzie. Często początki choroby zaczynają się już w ciąży jednak społeczeństwo i ogólnie funkcjonująca myśl o „cudzie narodzin” powoduje, że często odbieramy kobiecie w ciąży prawo do smutku lub odczuwania negatywnych emocji. Jest to ogólnospołeczny problem tkwiący w naszej podświadomości i wychowaniu. Kobieta w ciąży czy po porodzie „nie powinna” leczyć się psychologicznie – często nadal można usłyszeć takie głosy. Jest to bardzo krzywdzące zważywszy na fakt, że nieleczona depresja może doprowadzić do katastrofalnych zmian w relacjach zarówno kobiety z dzieckiem, jak i partnerem, rodziną co w konsekwencji będzie miało wpływ na emocjonalny rozwój dziecka. Dodatkowo długotrwałe odczuwanie smutku, przygnębienia, rezygnacji czy nienawiści do samego siebie może wpływać na połączenia mózgowe przez co terapia i leczenie znacznie się wydłuża.

Oczywiście warto tutaj zaznaczyć, że przedłużający się baby blues również może rozwinąć się w depresję poporodową. Dlatego tak ważne jest wsparcie, pomoc oraz obserwacja świeżo upieczonej mamy w pierwszych miesiącach po porodzie. Dzięki większej świadomości oraz coraz szerzej funkcjonującemu podejściu holistycznemu w medycynie, matki w połogu są objęte coraz lepszą opieką co pozwala na szybsze wykrycie jakichkolwiek nieprawidłowości i reakcję. Niemniej w Polsce okres połogu jest nadal traktowany po macoszemu, a opieka kobiety po porodzie sprowadza się z reguły do kilku wizyt położnej w domu w celu sprawdzenia jak rodzice radzą sobie z noworodkiem (z „technicznego” punktu widzenia).

Zespół stresu pourazowego po porodzie

Warto wiedzieć, że po porodzie u kobiet może zaistnieć tzw. zespół stresu pourazowego. Dotyka on niedużego odsetka mam (ok. 7 %) i głównie jest związany z traumatycznym przeżyciem porodowym. Może to być użycie vacuum, pogwałcenie praw rodzącej przez personel medyczny, nacięcie krocza, nieplanowane cesarskie cięcie czy inne niespodziewane okoliczności porodowe i poporodowe. PTSD (zespół stresu pourazowego) wymaga natychmiastowego leczenia psychiatrycznego lub psychoterapeutycznego i objawia się nawracającymi wspomnieniami traumatycznego wydarzenia, unikaniem bodźców związanych z owym wydarzeniem czy koszmarami sennymi. Zaburzenie na szczęście jest uleczalne i w przypadku odpowiedniego leczenia oraz wsparcia objawy mogą stosunkowo szybko ustać.

Objawy depresji poporodowej

Choć skala naszych emocji jest bardzo szeroka i ciężko mierzalna ze względu na indywidualne osobowości każdego z nas istnieją pewne wspólne elementy objawów depresji jakie możemy zaobserwować.

  • niepokój, stany lękowe, natrętne myśli (np. związane z dzieckiem, jego rozwojem, zdrowiem),
  • długotrwałe obniżenie nastroju,
  • brak zdolności do odczuwania radości,
  • (nieuzasadniona) nadopiekuńczość w stosunku do dziecka,
  • problemy ze snem, bezsenność, odczucie ciągłego wyczerpania/zmęczenia,
  • długotrwały baby blues,
  • problemy z koncentracją,
  • brak lub wzrost apetytu,
  • brak zainteresowania swoim Maluchem,
  • długotrwały brak ochoty na kontakt fizyczny z partnerem (jeśli wcześniej sytuacja wyglądała inaczej),
  • brak zainteresowania wdrożeniem do nowej roli (matki),
  • przeświadczenie o swojej niezaradności, niskie poczucie swoich umiejętności czy też poczucie winy,
  • myśli samobójcze lub myśli o zrobieniu krzywdy dziecku,
  • nadmierna płaczliwość i rozdrażnienie (może być też nadwrażliwość na bodźce),
  • utrata poczucia sensu, brak zainteresowania swoimi pasjami.

Przyczyny depresji poporodowej

Poród | epino.com.pl

Nie ma tutaj oczywiście jednej, sztywnej odpowiedzi. Zaburzenia czy choroby psychiczne mogą dotknąć każdego z nas, w różnych momentach naszego życia. Nie wiemy przecież co nas czeka w przyszłości. W kontekście depresji poporodowej/porodowej najczęściej mówimy i myślimy o kobietach, które urodziły, jednakże dotyczy to również m.in. rodziców doświadczonych stratą dziecka, rodziców zastępczych czy ojców. Ten odsetek jest zdecydowanie mniejszy jednak dobrze uświadomić sobie, że takiego rodzaju zaburzenia emocji mogą dotyczyć również tych grup.

Badacze wyodrębnili jednak zespół cech zarówno psychologicznych, społecznych jak i biologicznych, które mogą mieć wpływ na potencjalne wystąpienie choroby u osób je posiadających.

  • Osoba miała już wcześniej depresję, stany lękowe czy zaburzenia psychiczne.
  • Brak wsparcia ze strony partnera_rki.
  • Nieprzewidziany przebieg ciąży – wcześniak lub choroba dziecka.
  • Występowanie zaburzeń lękowych/depresji w historii rodziny.
  • Traumy z wieku dziecięcego (np. strata rodzica – głównie matki).
  • Doświadczenie traumy w okresie ciąży (np. zmiana pracy, problemy finansowe, problemy rodzinne, śmierć bliskiej osoby itd.)
  • Samotna matka.
  • Tendencja do obniżonego nastroju.
  • Nieprzygotowanie na nową rolę społeczną (niechciana ciąża).
  • Problemy z tarczycą.
  • Odczuwanie zbyt dużej powinności względem narzuconych społecznie norm oraz brak wiary w swoje umiejętności.
  • Brak umiejętności odpuszczania i wieczne dążenie do perfekcjonizmu.
  • Nieoczekiwane interwencje porodowe (cc, kleszcze, nacięcie krocza, próżnociąg itd.).
  • Długi i ciężki poród.
  • Nadmierne odczuwanie stresu – problemy z radzeniem sobie z nim.

Nie oznacza to oczywiście, że choroba dopada jedynie osoby z powyższymi cechami – depresja może dotknąć każdego z nas. Problemem, z którym spotykają się osoby dotknięte depresją jest często zbyt mała wiedza o tym, że odczuwany stan psychiczny/emocjonalny wykracza poza zdrowe normy. Młode mamy często obawiają się napiętnowania „złej” lub „nieogarniętej/niedojrzałej matki”. Jesteśmy społecznie tak bardzo niezaznajomieni z naszymi uczuciami i naturalnymi reakcjami organizmu na nie, że większość płaczy spowodowanych naturalną burzą hormonalną, którą każda kobieta odczuwa po porodzie jest od razu odbierana jako „histeria” czy „użalanie się” nad sobą. Nie dajemy sobie prawa do przeżycia danej emocji, a co za tym idzie społeczeństwo też nam to prawo odbiera. Ile razy można było usłyszeć: „nie płacz, gorsze rzeczy cię w życiu spotkają”, „powinnaś się cieszyć, że dziecko jest zdrowe”, „minie ci – to tylko hormony”, „jak możesz się tak mazgaić, to nie kochasz swojego dziecka?” czy „ja wychowałam sama trójkę, bo twój ojciec był w pracy, a ty się nad sobą użalasz – weź się w garść”. Każde takie słowa dla nowo upieczonej Mamy to jak sztylet wymierzony prosto w plecy.

Leczenie – gdzie szukać wsparcia?

Odczucie bezradności, początkowa nieumiejętność radzenia sobie z dzieckiem czy chęć by nie płakało, bo nie wiemy o co mu chodzi jest NORMALNA i nie powinna podlegać żadnym radom, dyskusją czy uwagom. Depresja poporodowa nie oznacza, że mama nie kocha swojego dziecka. Jest zaburzeniem, które odpowiednio leczone przywraca chorego do normalnego funkcjonowania.

Nowa rola niesie ze sobą nowe doświadczenia. To TY się uczysz SWOJEGO dziecka, to że KTOŚ się nauczył JEGO nie oznacza, że już wie jak działa każde dziecko świata. Tutaj liczy się uwaga, cierpliwość i otwartość zarówno na TWOJE jak i twojego Malucha potrzeby. Uczycie się siebie nawzajem, poznajecie siebie. Dlatego oprócz odpowiedniego leczenia depresji tak ważne jest wsparcie w terapii najbliższych osób. Chodzi tutaj o pomoc zarówno mentalną jak i całkiem prozaiczną jak np. w codziennych domowych czynnościach (gotowanie, pranie, sprzątanie, zajęcie się dzieckiem na chwilę, wyjście na spacer). Posiadanie kogoś na kim kobieta może polegać, wygadać się i otrzymać pomoc jest nieoceniona w stabilizowaniu się jej układu hormonalnego po porodzie oraz w budowaniu swojej nowej roli społecznej na mocniejszym fundamencie.

Diagnostykę wykrywania depresji często prowadzi się poprzez kwestionariusz EPDS (Edynburskiej Skali Depresji). Jest to badanie przesiewowe złożone z 10 pytań, które mają pomóc w wykryciu ryzyka obecności choroby.  Ważna jest tutaj również odpowiednia edukacja lekarzy i położnych by umieli odpowiednio zakwalifikować stan pacjentki oraz polecić/wdrożyć adekwatne leczenie.

Leczenie depresji to nie tylko psychoterapia i wsparcie, ale nierzadko i farmakologia. Pojawia się problem co w momencie, gdy karmię piersią? Odpowiedź jest prosta: wszystko zależy od natężenia choroby oraz kondycji zarówno psychicznej jak i fizycznej indywidualnie u każdej młodej mamy. Każde wdrożone medykamenty możesz przedyskutować z lekarzem, który z pewnością przedstawi i wytłumaczy, jak mogą lub nie mogą wpłynąć na twoje dziecko (w przypadku karmienia piersią lub bycia w ciąży). Często posiadamy błędne przekonania dot. leczenia chorób psychicznych wynikających z braku wiedzy czy też społecznie zakorzenionego przeświadczenia, że u psychiatry leczą się tylko „świry”.

W tym miejscu warto zaznaczyć, że depresja może być leczona TYLKO przez przeszkolonego lekarza/psychoterapeutę/psychiatrę posiadającego odpowiednie kwalifikacje. Odpowiednio dobrane leczenie pozwala zmniejszyć ryzyko wystąpienia kolejnych nawrotów choroby, długotrwałego leczenia czy wystąpienia niebezpiecznych myśli, które w najgorszym przypadku stałyby się czynem (samobójstwo, dzieciobójstwo).

Gdzie szukać pomocy?

Przede wszystkim u lekarza. W każdym województwie istnieją Poradnie Zdrowia Psychicznego lub też inne placówki zarówno prywatne jak i na NFZ do których można się zgłosić i otrzymać odpowiednią opiekę medyczną. Lekceważenie choroby może mieć katastrofalne skutki, dlatego nie czekaj i zgłoś się sama lub jeśli widzisz w swoim otoczeniu osobę, która może potrzebować pomocy – porozmawiaj z nią i powiedz o możliwościach uzyskania pomocy.

Połóg | epino.com.pl

Pomocne dla niektórych mam mogą się okazać również kręgi kobiet czy też spotkania opowieści okołoporodowych prowadzone najczęściej przez doule. Podczas takich spotkań Mamy dzielą się między sobą swoimi doświadczeniami, wspierają, dodają otuchy. Takie przestrzenie są pozbawione dobrych rad, uwag czy recept „jak powinnaś” zrobić, a otwartą platformą do dzielenia się swoją historią, wzajemnego wsparcia i wspólnego przeżywania emocji. Dodatkowo miłe i wartościowe relacje międzyludzkie, możliwość „wygadania”, mogą okazać się świetnym motorem napędowym do dalszych działań, a także przynieść ulgę i wewnętrzne „oczyszczenie”.  Taka forma nie musi odpowiadać każdej kobiecie, jednakże zawsze warto spróbować. 😊 Nieocenione będzie również wsparcie najbliższych.

Jeśli sama uważasz, że masz problem i podejrzewasz się o depresję – zgłoś się po pomoc i daj sobie pomóc. Świadomość choroby jest już dużym krokiem do skutecznej psychoterapii. Nie musisz być zawsze SuperMamą! Pamiętaj, że masz prawo czegoś nie ogarnąć, czuć się zmęczona czy prosić o pomoc. DAJ SOBIE NA TO PRAWO i nie pozwól by ktoś Ci wmówił, że jest inaczej. 😊

Co Ty możesz zrobić, gdy widzisz, że twoja siostra/przyjaciółka/sąsiadka po porodzie nie radzi sobie z otaczającą ją rzeczywistością?

  • Przede wszystkim: NIE oceniaj, NIE doradzaj, NIE okazuj dezaprobaty, NIE dziw się, że dana osoba zachorowała.
  • Wsłuchaj się w to co mówi i postaraj się zrozumieć jej obawy oraz odkryć potrzeby jakie się za tym kryją.
  • Postaraj się wspierać i pomóc np. w domowych czynnościach.
  • Rozmawiaj i w razie potrzeby zasugeruj miejsca w których może otrzymać pomoc.
  • Okazuj cierpliwość, empatię i czułość.
  • BĄDŹ – czasami sama obecność znaczy już bardzo wiele.