„Tak samo jak serce kobiety wie, kiedy i jak pompować krew, tak samo jak jej płuca wiedzą, kiedy wdychać powietrze, tak samo jak jej ręka odskakuje od ognia, będzie ona wiedziała, kiedy i jak urodzić swoje dziecko.” Virginia Di Orio

Świadomość – co to jest?

Pytanie bardzo indywidualne. Każdy z nas odpowie na nie inaczej. Według encyklopedii PWN:

Świadomość – psychologiczne pojęcie w ścisłym sensie, trudno definiowalne, odnoszące się do poczucia przeżywania specyficznych stanów mentalnych (zjawisk psychicznych); człowiek dzięki percepcji orientuje się w otoczeniu, dostosowuje swoje działania do znaczenia zdarzeń, ale również zdaje sobie sprawę z treści własnych przeżyć psychicznych (doświadcza własnego „ja”) i samego faktu ich doznawania.”

Dla mnie świadomość to umiejętność nazywania swoich odczuć, czucie swojego ciała oraz umiejętność samoanalizy przede wszystkim siebie oraz otoczenia. Co więc ma świadomość wspólnego z porodem i ciążą?

Świadomość w ciąży i porodzie

Odpowiadając na powyższe pytanie – wszystko.

Ciało

W okresie ciąży oraz w trakcie porodzie na pierwszy plan wychodzi Twoje ciało. To ono jest schronieniem dla maluszka, potrzebuje dodatkowej opieki i czasami wprawia nas w poczucie bezsilności, frustracji czy rozbawienia. Kto więc zna twoje ciało najlepiej? TY – nie lekarz, nie położna, nie doula, nie partner – TY

Dzięki świadomości swojego ciała wiemy, jak objawia się u nas zmęczenie, stres, kiedy zaczynamy chorować, a kiedy „coś się dzieje” choć czasami nie widać tego jeszcze na zewnątrz. Jesteśmy ze swoim ciałem 24h/7 dni w tygodniu/365 dni w roku. Uczymy się go całe życie i jesteśmy najbardziej czuli na wszelkie zmiany w nim zachodzące, zarówno te mikro, jak i makro. Zwłaszcza będąc kobietami.

Nie zapomnę jak podczas rozmowy z przyjaciółką powiedziała mi, że o swojej ciąży wiedziała 2 tygodnie wcześniej niż oficjalnie została potwierdzona– jej ciało wysłało do niej mnóstwo mikro sygnałów, które dzięki swojej uważności umiała odczytać. To była dla mnie niesamowita sytuacja. Analizując ją w późniejszym czasie zdałam sobie sprawę, że pewnie większość z Nas przeżyła coś podobnego, gdy mimowolnie czułyśmy, że coś się w naszym ciele zmienia. Uważność oraz otwartość na ciągłą naukę swojego ciała to piękny i bardzo ważny proces w naszym życiu. Zwłaszcza w tak szczególnym okresie jak ciąża i poród.

Świadomość ciała może pomóc przejść ciążę i poród spokojniej, pewniej czy nawet z większą satysfakcją. Jest wiele technik oraz badań mówiących o tym jak np. świadomy oddech pomaga podczas skurczy porodowych, jak wsłuchanie się w swoje ciało pogłębia relaks w ciąży i uspokaja hormony. Jedną z technik porodowych bazujących na świadomości przyszłej mamy oraz relaksacji jest hipnoporód (hypnobirthing).

Czy zastanawiałaś się kiedyś jak oddychasz? Które mięśnie przed snem lub w pozycji siedzącej masz nieświadomie spięte? Mam dla Ciebie ćwiczenie: spróbuj, nawet teraz, zamknąć oczy, wziąć głęboki oddech i powoli, świadomie przeskanować całe swoje ciało – od czubka głowy, poprzez uszy, szyje, klatkę piersiową, ramiona, łokcie, palce rąk, brzuch, biodra, macice, uda, łydki, aż do palców u stóp i pięt. Znalazłaś miejsca w których poczułaś napięcie choć nie podejrzewałaś, że je tam masz? Może znalazłaś miejsce kumulacji swojego stresu? Takie codzienne skanowanie może poprawić Twój komfort w ciąży i pomóc poradzić sobie z niechcianymi spięciami mięśni czy kłębowiskami emocji.

Emocje/Umysł

Bardzo ważny aspekt świadomości w ciąży i porodzie. W tym niezwykłym czasie hormony fundują nam prawdziwy emocjonalny rollercoster. Czasami same nie wiemy, dlaczego i po co odczuwamy niektóre z nich. Pojawić się mogą tutaj zarówno te budujące jak i generujące niepokój. Twój komfort psychiczny jest w tym czasie bardzo istotny. Każda z emocji, którą czujesz jest ok. W obecnych czasach nadajemy sobie samozwańczo prawo do decydowania co ktoś powinien, a czego nie powinien czuć – to bzdura. KAŻDY ma prawo odczuwać KAŻDĄ emocje. W ciąży i porodzie jest to nawet wskazane, ponieważ część z nich pobudza nasze ciało i hormony do konkretnych działań.

Strach i ból – najczęstsza emocja kojarzona z porodem. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że kobieta rodząca odczuwa ból, a nikt z nas nie lubi jak go coś boli. Często słyszymy, że „poród ma boleć, to normalne, trzeba to przeżyć, bo tak nas stworzyła Matka Natura”. Takie podejście może wpędzić kobietę w poczucie winy, gdy np. poprosi o znieczulenie. Zatacza się tutaj błędne koło, ponieważ gdy kobieta się boi – zaczyna się spinać – zaciskają się mięśnie – zaciśnięte mięśnie powodują niedotlenienie organizmu, co zwiększa ból – wydziela się adrenalina, co może doprowadzić do zatrzymania akcji porodowej i jednocześnie wzmaga w kobiecie jeszcze większy lęk. Koło się zamyka.

Kolejnym niepokojem przyszłych mam są zasłyszane z najbliższego otoczenia (często mało optymistyczne) opowieści porodowe oraz kwestia potencjalnych nacięć lub pęknięć krocza, których boi się ponad połowa rodzących. Naturalnym jest również lęk przedporodowy spowodowany brakiem doświadczenia w tym zakresie (szczególnie wśród pierworódek).

Jak sobie z tym strachem radzić? Przede wszystkim – edukacja. Boimy się tego czego nie znamy, dlatego warto rozmawiać z dziewczynkami już od najmłodszych lat o tych sprawach (odpowiednio do wieku dziecka) oraz edukować się przed ciążą i w jej trakcie. Dzięki temu poród nie będzie dla nas „mistyczną tajemnicą” czy przykrym doświadczeniem koleżanki, a biologicznym i naturalnym procesem, z którym nasze ciało doskonale wie, jak sobie radzić.😊 Nasza wiedza to nasza siła, której nikt nie może nam odebrać. 😊

Lęk przed porodem jest również związany z utratą kontroli. Lubimy planować nasz dzień, rok czy najbliższe godziny. Trzymać rękę na pulsie tak jakby chwila naszej nieuwagi mogła spowodować jakąś niewyobrażalną, światową katastrofę. To samo próbujemy robić z porodem – układamy plan, opisujemy go w najdrobniejszych szczegółach, a w momencie, gdy coś nam go zaburzy często czujemy się sfrustrowane, niespełnione, oszukane , czy może nawet odczuwamy poczucie winy, że „poddałyśmy się” bo poprosiłyśmy o znieczulenie czy konieczne było cesarskie cięcie. Dlatego musimy sobie uświadomić, że plan porodu to tak naprawdę tylko nasza wizja – może ulec zmianie i to jest ok.

Społeczne uwarunkowania dodatkowo nakładają na kobiety oczekiwania, że będą zarządzać domowym ogniskiem tak jak od wieków robiły to ich babki, matki i prababki, a z tym wiąże się nieustanne ogarnianie wszystkiego. Abstrahując od nieprawidłowości tego stwierdzenia (żadne kobieta niczego NIE MUSI by być dobrą matką, żoną, siostrą czy partnerką) poród wykracza kompletnie poza normy planowania. Nie wiadomo, kiedy, jak i gdzie dokładnie się rozpocznie ani nie jesteśmy w stanie stwierdzić 100% jak przebiegnie. Pięknym podsumowaniem jego nieokiełznanej natury jest poniższy cytat:

„Skoro nie sposób kontrolować przypływów morskich czy wiejącego wiatru, czy możemy marzyć o zapanowaniu nad żywiołem, jakim jest poród? Kobieta, która planuje przejąć kontrolę nad swoją macicą, naraża się na rozczarowanie.” Sheila Kitzinger

Poczucie bezpieczeństwa – komfort rodzącej, zaufanie do personelu medycznego oraz swoich własnych sił znacząco wpływa na przebieg porodu. Pomaga szybciej zrelaksować się i „popłynąć” z falami skurczu przybliżającymi do pierwszego spotkania z dzieckiem.

Wstyd – nadal bardzo często odczuwany przez kobiety. Wiąże się ze skrępowania przed własną nagością czy niekontrolowanymi zachowaniami, które mogą się pojawić w trakcie porodu (gazy, wydawany dźwięk, wypróżnienie). O sytuacjach, które mogą się pojawić w trakcie akcji porodowej mówi się coraz częściej, jednak w naszej głowie nadal istnieje blokada.

Jak sobie z tym poradzić? AKCEPTACJA – zarówno siebie, swojego ciała, świadomości, że mogą pojawić się sytuacje nad którymi nie będziemy miały panowania, ale również akceptacja oraz wsparcie ze strony profesjonalnego personelu medycznego czy partnera.

Radość i miłość – bardzo często słyszymy, że rodzące zapominają o wszystkich niedogodnościach ciążowych i porodowych w momencie jak pierwszy raz usłyszą i zobaczą swoje maleństwo. Warto wspomnieć, że przypływ macierzyńskiej miłości u każdej kobiety pojawia się inaczej – I TO JEST OK! Miłość to skompilowane, piękne uczucie, które nie zawsze pojawia się od razu. Poczucie spełnienia, zadowolenia czy miłości do swojego własnego dziecka może przyjść do nas później np. jak się zregenerujemy i odpoczniemy. NIE JESTEŚ ZŁĄ MAMĄ, jeśli euforia spowodowana narodzinami twojego potomstwa nie przyszła do Ciebie od razu. Daj sobie i swojemu potomkowi czas. 😊   

Pisząc o emocjach nie możemy zapomnieć o fakcie, że są one „zaraźliwe”, tzn. w pewnym stopniu udzielają się osobom obok nas. Dlatego tak istotnym jest by w przestrzeni porodowej (dom, szpital, sala narodzin) otaczać się dobrą energią i pozytywnymi emocjami, które pomogą rodzącej rozluźnić się i aktywować gadzi mózg, który poprowadzi ją przez poród zgodnie z jej potrzebami.

Siostrzana energia

Na zakończenie warto wspomnieć o zmianie jaka zaszła w naszym podejściu do porodu oraz świadomości kobiet. W obecnej rzeczywistości zapominamy, że poród to zarówno intymne doświadczenie jak i społeczne wydarzenie. Gdy poród z domowego zaplecza przeniósł się do szpitala zaczęto utożsamiać go z pewnego rodzaju patologią/chorobą.

Naturalne dotychczas „siostrzane/kobiece kręgi”, które stanowiły podstawę doświadczeń i świadomości kobiecej, składające się z matek, sióstr, przyjaciółek, seniorek rodu czy bliskich rodzinie kobiet, zaczęły słabnąć. Wsparcie, wiedza i energia przekazywana z kobiety na kobietę, była nieocenionym darem, który (co potwierdzają badania naukowe) wpływa na świadomość, kształt i jakość doświadczenia prokreacyjnego przyszłej mamy.

Obecnie wiele kobiet funkcjonuje nie „w”, a „obok” swojego ciała – tzn. nie posiadają umiejętności nazywania i rozpoznawania swoich potrzeb, emocji czy doświadczania siebie zarówno w codziennym życiu jak i w macierzyństwie. Czynnikiem determinującym taką sytuację często jest brak odpowiedniego wprowadzenia dziewczynek w tajniki kobiecości przez matkę/kobiece środowisko z jej najbliższego otoczenia. Nie świętuje się już pierwszej miesiączki, nie rozmawia o potrzebach ciała i prawach jakimi się rządzi, problemach kobiecości, damsko-męskich relacjach, a temat seksu, porodu i ciąży często są tabu lub bagatelizowany stwierdzeniem „poboli i przestanie”, „tyle kobiet rodziło to i ty urodzisz”.

Element wsparcia, dzielenia się wiedzą, a przede wszystkim budowania w dziewczynkach poczucia świadomości funkcjonowania swojego ciała oraz własnej siły i mocy odszedł w zapomnienie. Nasza kultura nieśmiało przypomina sobie o mocy kobiecych kręgów – zapotrzebowanie na doule, chęć dzielenia się swoimi porodowymi historiami jest coraz większa. Mamy nadzieję, że ta tendencja będzie tylko rosnąć!

“Poród to moment kobiecej siły i mocy, ale także jej bezbronności.”

– Annemarie Van Oploo